Polskie myśliwce F-16 przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy nad Bałtykiem
Polskie myśliwce F-16 przechwyciły rosyjski samolot rozpoznawczy Ił-20 nad Morzem Bałtyckim. Maszyna przemieszczała się w międzynarodowej przestrzeni powietrznej, nie posiadając planu lotu ani włączonego transpondera.
Do zdarzenia doszło 3 sierpnia 2026 roku, 60 kilometrów na północny zachód od Łeby. O incydencie poinformował Władysław Kosiniak-Kamysz, szef Ministerstwa Obrony Narodowej. Podkreślił, że nie doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej.
Według szefa MON, Siły Zbrojne RP nieustannie monitorują bezpieczeństwo regionu i podejmują działania mające na celu ochronę polskiej granicy.
Rosyjska aktywność nad Bałtykiem
To kolejny tego typu incydent w ostatnim czasie. Już 31 lipca 2026 roku polskie F-16 przechwyciły rosyjski samolot Ił-20, wówczas 40 kilometrów na północ od Kołobrzegu. W połowie lipca rosyjskie samoloty były przechwytywane nad Bałtykiem przez trzy dni z rzędu. Podobne zdarzenia są odnotowywane ze zmienną regularnością od czasu pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę, która rozpoczęła się w 2022 roku.
Wśród przechwyconych maszyn w okolicach Ustki i Jastrzębiej Góry znajdowały się zarówno rozpoznawcze Iły-20, jak i bojowe myśliwce Su-30 pochodzące z bazy w Królewcu. Rosyjskie samoloty, zarówno zwiadowcze, jak i bojowe, często latają nad Bałtykiem z wyłączonymi transponderami i bez złożonych planów lotu. Taka praktyka uniemożliwia ich zdalną identyfikację i utrudnia pracę organów kontroli ruchu lotniczego.
Standardowe procedury i ich znaczenie
Przechwycenie obcego samolotu nad wodami międzynarodowymi polega głównie na jego identyfikacji przez pilotów myśliwców. Wykorzystują do tego systemy optoelektroniczne oraz kontakt wzrokowy. W razie potrzeby nawiązują łączność i eskortują maszynę poza obszar odpowiedzialności polskiego lotnictwa. Piloci mogą również wykonywać manewry, takie jak zbliżanie się do obcego samolotu, pokazywanie uzbrojenia czy wypuszczanie flar.
Eksperci wskazują, że loty rosyjskich maszyn nad Bałtykiem bez planów lotu i włączonych transponderów stały się w ostatnich latach standardem. Takie działania w pobliżu granic państw NATO mają na celu testowanie ich reakcji oraz systemów obrony powietrznej. Generują one także ryzyko zakłóceń w cywilnym ruchu lotniczym w regionie. Aktywność rosyjskiego lotnictwa w regionie jest monitorowana m.in. w ramach misji NATO Baltic Air Policing, a także przez siły zbrojne państw regionu, w tym Polski, Szwecji, Danii i Niemiec.
Komentarze (10)
-
Q
qaz · 1 miesiąc temu
może lepiej by było, gdyby rosjanie po prostu nie przylatywali w nasze okolice. to dążenie do eskalacji konfliktu jest niepokojące.
-
W
wkurzony · 1 miesiąc temu
no wlasnie co z tego ze przechwycili skoro sytuacja i tak jest napieta?
-
R
realista · 1 miesiąc temu
moim zdaniem to bardziej skomplikowane niż piszą. takie przeloty zawsze niosą ze sobą ryzyko.
-
I
i tyle · 1 miesiąc temu
Aż strach pomyśleć co by było gdyby myśliwce nie zareagowały
-
M
Magda · 1 miesiąc temu
Brawo dla pilotów! Nasza armia dobrze radzi sobie w trudnych warunkach.
-
R
realista · 1 miesiąc temu
Ciekawe co Rosjanie zamierzali. Może to była tylko prowokacja?
-
W
wkurzony · 1 miesiąc temu
To bardzo niepokojace. Rosja znowu probuje swoich gier. Mysle, ze musimy byc czujni.
-
D
Darek M. · 1 miesiąc temu
Ojej i co teraz? Sytuaacja się zaostrza.
-
R
renata36 · 1 miesiąc temu
chyba trzeba więcej inwestować w nasze siły zbrojne, a nie tylko patrzeć na sytuację z boku
-
Q
qaz · 1 miesiąc temu
super dobrze że mamy takie myśliwce!