Proboszcz z Przypek oskarżony o zabójstwo bezdomnego Anatola C.
Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko Mirosławowi M., byłemu proboszczowi parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Przypkach, zarzucając mu zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem Anatola C. oraz wcześniejsze usiłowanie zabójstwa tego samego mężczyzny. W tle tragicznych wydarzeń znajduje się umowa darowizny nieruchomości.
Mirosław M., pełniący wcześniej funkcję proboszcza w Przypkach, jest oskarżony o zabójstwo Anatola C., bezdomnego, z którym znał się przez 25 lat. Do tragedii doszło 24 lipca 2025 roku, kiedy to duchowny miał uderzyć mężczyznę siekierą, a następnie polać go benzyną i podpalić. Ofiary nie udało się uratować.
Według ustaleń prokuratury, Anatol C. w momencie podpalenia był jeszcze żywy. Na miejscu zdarzenia, w miejscowości Lasopole, odnaleziono nadpaloną siekierę, a płonącego człowieka znalazł przypadkowy rowerzysta, który zauważył oddalający się samochód.
Geneza konfliktu
Związek księdza M. z Anatolem C. był długoletni i opierał się na umowie darowizny. Kilkanaście lat temu C. przekazał proboszczowi nieruchomość gruntową w zamian za obietnicę dożywotniej opieki i zapewnienie dachu nad głową. Ksiądz przyjął darowiznę, lecz, jak wynika z zeznań, nie wywiązał się ze swoich zobowiązań. W 2025 roku Anatol C. miał obwiniać Mirosława M. o to, że wciąż jest bezdomny i musi korzystać z noclegowni.
Napięcie narastało, a prokuratura wskazuje na wcześniejszy incydent, który miał miejsce 5 czerwca 2025 roku. Wówczas ksiądz M. miał uderzyć Anatola C. w głowę, pozorując wypadek z klapą samochodu. Po pojawieniu się świadka, mężczyzna został zabrany na plebanię, skąd wezwano pogotowie. Śledczy podejrzewają, że już wtedy proboszcz użył siekiery, którą woził w bagażniku.
Zarzuty i reakcje
Mirosław M. usłyszał dwa zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, za co grozi kara od 15 lat pozbawienia wolności do dożywocia, oraz usiłowania zabójstwa, zagrożonego karą od 8 lat więzienia do dożywocia.
Biegli psychiatrzy uznali byłego proboszcza za w pełni poczytalnego, nie stwierdzając u niego żadnych objawów choroby psychicznej ani zaburzeń neurologicznych. Mirosław M. przyznał się do winy.
Sprawa wzbudziła duże poruszenie. Arcybiskup warszawski Adrian Galbas wyraził smutek z powodu zaistniałej sytuacji, podkreślając moralną odpowiedzialność Kościoła i przepraszając wiernych za "okropną zbrodnię". Proces w tej sprawie będzie prowadzony przez Sąd Okręgowy w Radomiu.
Komentarze (2)
-
M
marek_r · 2 miesiące temu
Uważam, że sytuacja jest bardzo złożona. Nawet jeśli proboszcz był w konflikcie z Anatolem, to nie można tego usprawiedliwić w żaden sposób. Osoby duchowne powinny być przykładem, a nie lokalnymi chuliganami. Może ta sprawa odsłoni też inne, ukryte problemy w lokalnej społeczności. Warto się przyjrzeć, jak wyglądały relacje między nimi i co mogło doprowadzić do tak drastycznego czynu. Liczę na rzetelne śledztwo.
-
P
Piotr2002 · 2 miesiące temu
To już jest kompletny absurd. Jak można oskarżać osobę duchowną o coś tak strasznego? Wszyscy powinniśmy być bardziej ostrożni z takimi zarzutami. Ciekawe co na to jego parafianie.