Sikorski o zagrożeniu z Rosji: mogą być prowokacje, ale nie bezpośredni atak
Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, podczas rozmowy w Rzymie 11 lipca 2026 roku, odniósł się do możliwości rosyjskich prowokacji wobec Polski, podkreślając brak środków Kremla na bezpośredni atak.
Polska od około 500 lat traktuje poważnie kwestie własnego bezpieczeństwa w kontekście Rosji, jak zaznaczył minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas spotkania w Rzymie. Odpowiedział w ten sposób na niedawne groźby rzecznika Kremla, sugerujące Polsce refleksję nad własnym bezpieczeństwem.
Sikorski ocenił, że pomimo tych gróźb, Rosja obecnie nie dysponuje wystarczającymi środkami, aby zaatakować Polskę bezpośrednio. Wskazał jednak na ryzyko prób prowokacji. Dodał, że poważne zaniepokojenie budzi fakt, iż decyzje prezydenta Rosji w sprawie ataku na Ukrainę opierały się na błędnych ocenach, co doprowadziło do znaczącego cierpienia ludzkiego i gospodarczego w Europie. Nie można zatem wykluczyć, że podobne, irracjonalne decyzje mogą zostać podjęte ponownie, nawet jeśli Rosja nie ma szans na zwycięstwo.
Doniesienia o amerykańskim ostrzeżeniu
Minister odniósł się również do doniesień brytyjskiego dziennika „The Telegraph”, według których Stany Zjednoczone miały ostrzec Polskę przed możliwymi, ograniczonymi prowokacjami zbrojnymi ze strony Rosji. Choć Sikorski nie potwierdził ani nie zaprzeczył tym informacjom, uznał je za prawdopodobne, biorąc pod uwagę wiarygodność źródła. Podkreślił, że Polska wysyła w ten sposób jasny sygnał do Moskwy: „wiemy, że coś przygotowują, jak to stało się przed inwazją na Ukrainę”.
Sytuacja Rosji i siła sojuszy
Szef polskiej dyplomacji zauważył, że obecna sytuacja Rosji jest gorsza niż przewidywano. Stwierdził, że państwo, które uważano za posiadacza drugiej największej armii na świecie, ma dziś „drugie wojsko na Ukrainie”. Podkreślił sukcesy Ukrainy, której udało się uniknąć okupacji, kontynuować eksport zboża przez Morze Czarne i stabilnie utrzymać front, co pięć lat temu wydawało się niemożliwe. Zwrócił także uwagę na europejską jedność, czego dowodem jest przyjęcie 20 pakietów sankcji UE przeciwko Rosji, co było zaskoczeniem dla Moskwy.
Sikorski zapewnił, że Polska bardzo poważnie traktuje obronność, jednocześnie deklarując brak paniki w obliczu Rosji. Podkreślił, że Rosja nie jest w stanie wygrać wojny z Ukrainą, a Polska, nawet w razie potrzeby samodzielnie, będzie dążyć do kontynuowania osłabiania przeciwnika. Zaznaczył jednak, że Polska nie jest osamotniona, mając „potężnych sojuszników, z Włochami włącznie”.
Komentarze (14)
-
S
student · 2 miesiące temu
Czy te prowokacje to nie sposob na wywarcie presji? To jest dosc niebezpieczna gra ze strony Kremla
-
A
a teraz · 2 miesiące temu
Ciekawe skąd w ogóle to stwierdzenie o braku ataku. Coś nowego?
-
X
xxx · 2 miesiące temu
w dzisiejszych czasach wszyscy się boją o to, co się może stać, ale to nie znaczy że należy wpadać w panikę. trzeba działać spokojnie
-
A
asset · 2 miesiące temu
Jak to mówią, lepiej dmuchać na zimne. Chyba nie ma w Polsce osoby, która nie myśli o tym, co może zrobić Rosja
-
B
bez nazwiska · 2 miesiące temu
Widzieliśmy już, co się działo w Ukrainie, więc nie można lekceważyć żadnych sygnałów
-
X
xyz · 2 miesiące temu
mamy swoje problemy, a tu jeszcze te rosyjskie prowokacje. co za czzas
-
J
jw · 2 miesiące temu
ja się zastanawiam, czy to nie jest podgrzewanie atmosfery na potrzeby wyborów.
-
A
adam_d · 2 miesiące temu
zgadzam sie w pelni, nie ma co panikowac
-
M
medicine · 2 miesiące temu
słuchajcie, w sumie Sikorski ma rację, ale po tych wszystkich latach nawet nie wiem, komu wierzyć
-
R
rafał_g · 2 miesiące temu
ciekawe co się wydarzy w najbliższych miesiącach
-
K
ktos_z_boku · 2 miesiące temu
a kto tu mówi o ataku, przecież to wszystko jest polityka?
-
W
wkurzony · 2 miesiące temu
chociaż Rosja lubi igrać z ogniem, to może wcale nie mają środków. wolę jednak być ostrożny
-
F
fsmg · 2 miesiące temu
a przecież od lat mówili, że to tylko gra
-
K
ktoś tam · 2 miesiące temu
właściwie to do tej pory zawsze były prowokacje, nie powinno nas to dziwić. trzeba być czujnym, ale nie dramatyzować.