Tomasz Sobania ustanowił rekord: 50 maratonów w 50 stanach USA w 49 dni
Polski ultramaratończyk Tomasz Sobania pobił dotychczasowy rekord, przebiegając 50 maratonów w 50 stanach USA w zaledwie 49 dni. Jego wyczyn wymagał ogromnej wytrzymałości fizycznej i logistycznej precyzji.
Tomasz Sobania, polski ultramaratończyk, zakończył niezwykłe wyzwanie w Stanach Zjednoczonych, ustanawiając nowy rekord. W ciągu 49 dni pokonał dystans 50 maratonów, przebiegając przez każdy z 50 stanów USA. Rozpoczęty 10 maja projekt zakończył się 27 czerwca 2026 roku, kiedy Sobania dotarł na Times Square w Nowym Jorku.
Przebieg rekordowego wyzwania
Przedsięwzięcie pobiło wcześniejszy rekord Deana Karnazesa, który w 2006 roku przebiegł 50 maratonów w 50 dni. Osiągnięcie Sobani jest przykładem nie tylko wyjątkowej sprawności fizycznej, ale również skomplikowanej organizacji. Cały projekt wymagał zaangażowania sześcioosobowego zespołu oraz zastosowania transportu lotniczego, by dotrzeć do odległych stanów, takich jak Alaska i Hawaje. Start miał miejsce w San Francisco.
Wyzwania na trasie
Podczas 49 dni wyzwania, Sobania musiał zmierzyć się z licznymi trudnościami. Doświadczał dolegliwości zdrowotnych, bólu, zmęczenia oraz urazów. Wskazywał, że czuł się, jakby miał gorączkę. Trudności potęgowały różnice czasowe oraz wysokie temperatury panujące w niektórych regionach USA. W trakcie biegu zużył siedem par butów, a czas na regenerację między kolejnymi maratonami był bardzo ograniczony. Mimo ogromnego wysiłku i kryzysów, Sobania czerpał satysfakcję z podjętego wyzwania, które ukończył jako rekordzista.
Komentarze (2)
-
P
Polak · 2 miesiące temu
Mówiąc szczerze, uważam, że takie rekordy są zbyt przejaskrawione. Co prawda, wytrzymałość Tomasza jest imponująca, to jednak nie można ignorować, że w takim wysiłku łatwo o kontuzję. Pytam, czy warto narażać zdrowie dla statystyk? Czy w tej chase za rekordami nie ginie istota samego biegania?
-
P
Paweł1980 · 2 miesiące temu
Brawo Tomasz! To niesamowite co zrobił. Widać że maratony to jego pasja podziwiam ludzi z taką wolą walki! Może sam kiedyś spróbuję takiego wyzwania.