Wieś Ostaszów zabytkiem. Mieszkańcy zapowiadają protesty
Cała wieś Ostaszów na Dolnym Śląsku została wpisana do rejestru zabytków przez Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, co wywołało sprzeciw lokalnej społeczności. Mieszkańcy obawiają się, że decyzja sparaliżuje rozwój miejscowości i utrudni przeprowadzanie remontów.
Decyzja Dolnośląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Daniela Gibskiego, wydana 26 lipca 2026 roku, objęła ścisłą ochroną konserwatorską historyczny układ wiejski Ostaszowa, położonego w gminie Przemków, w powiecie polkowickim. Wieś, założona w 1936 roku przez Służbę Pracy Rzeszy jako modelowa kolonia rolnicza, została uznana za unikatową w skali kraju ze względu na zachowaną architekturę i układ, co potwierdził Narodowy Instytut Dziedzictwa.
Obawy mieszkańców i lokalnych władz
Mimo argumentów konserwatora o wyjątkowych wartościach historycznych, naukowych i artystycznych Ostaszowa, decyzja spotkała się z powszechnym sprzeciwem. Sołtys Sylwia Mazur poinformowała, że przeciwko wpisowi do rejestru zabytków opowiadają się zarówno mieszkańcy, jak i radni Gminy Przemków, burmistrz, radni powiatowi oraz starosta polkowicki. Obawiają się oni, że wpis do rejestru uniemożliwi prowadzenie wszelkich prac budowlanych i remontowych, gdyż każda zmiana będzie wymagała konsultacji ze służbami konserwatorskimi.
Konserwator zapewnia o współpracy
Daniel Gibski przekonuje, że jego urząd deklaruje pełną współpracę z lokalną społecznością. Zaznaczył, że służby konserwatorskie gotowe są wspierać mieszkańców w wypracowaniu zasad postępowania w przypadku remontów i inwestycji, zgodnych z przepisami ochrony zabytków, gdy decyzja się uprawomocni. Konserwator odrzucił narrację o "skansenie" i blokowaniu inwestycji, wskazując, że obiekty wpisane do rejestru mogą być remontowane, a ochrona ma zapobiegać niewłaściwym działaniom, takim jak próby lokalizacji zabudowy szeregowej w centrum wsi. Podkreślił również, że na Dolnym Śląsku inne układy wiejskie, takie jak Brzostów czy Wambierzyce, są już wpisane do rejestru zabytków, co nie uniemożliwia ich użytkowania ani rozwoju.
Zapowiedź odwołań
Mieszkańcy Ostaszowa zapowiedzieli protesty i złożenie odwołania do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zgodnie z przepisami, wszelkie prace przy zabytku są zabronione do czasu uprawomocnienia się decyzji, co budzi dodatkowe obawy o paraliż inwestycyjny miejscowości. Sołtys Mazur w swoim oświadczeniu wyraziła przekonanie, że głos lokalnej społeczności nie jest brany pod uwagę, a o przyszłości wsi decyduje "bezduszny urzędnik z Wrocławia".
Komentarze (12)
-
W
wawa · 1 miesiąc temu
Zgadzam się z Dariuszem. Nie można zapominać o przyszłości, a tylko tkwienie w przeszłości nic nie da.
-
P
Polak · 1 miesiąc temu
Dzięki tym decyzjom, małe wsie będą umierać. To nie jest pomoc, dlatego protest jest jak najbardziej uzasadniony.
-
M
Magda · 1 miesiąc temu
Ciekawe, czy mieszkańcy dostaną jakieś wsparcie finansowe od konserwatora. Chyba wątpię
-
W
wkurzony · 1 miesiąc temu
bedzie wiecej biurokracji i formalnosci, bo jak sie cos popsuje to trzeba bedzie miec specjalne pozwolenie na remont.
-
S
sceptyk · 2 miesiące temu
Moim zdaniem to zbyt drastyczny krok. Miejscowość może stracić na atrakcyjności a ludzie się nie będą mogli rozwijać
-
Ł
Łukasz1991 · 2 miesiące temu
A kto zadba o to, żeby te zabytki były w ogóle utrzymane? Mieszkańcy postawili na rozwój, a nie na stagnację
-
Q
qaz · 2 miesiące temu
Dziwne, ze takie decyzje podejmuja ludzie, ktorzy nie znaja realiow zycia w tych miejscowosciach
-
R
rafał_p · 2 miesiące temu
Protesty to dobry pomysl! Musza pokazac, ze ich glos sie liczy.
-
U
user7788 · 2 miesiące temu
zgadzam się w pełni z mieszkańcami. konserwacja zabytków to jedno, ale nie można stawać na drodze normalnemu życiu
-
D
Darek1998 · 2 miesiące temu
Myślę, że jest to bardziej skomplikowane niż się wydaje. Miejscowości turystyczne zyskują na wartości, ale trzeba inwestować
-
J
jw · 2 miesiące temu
Właśnie, ważne jest zachowanie historii, ale nie kosztem rozwoju
-
G
grzegorz_m · 2 miesiące temu
No właśnie kto w ogóle zadaje sobie trud pytania mieszkańców? Jak można tak po prostu coś zabronić?