Wyrok za atak nożem w Zakopanem po kłótni o quady
Sąd Rejonowy w Zakopanem skazał Stanisława G., właściciela wypożyczalni quadów, na siedem miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności za atak nożem. Incydent, do którego doszło w styczniu 2025 roku, miał podłoże w konflikcie o przejazdy pojazdów terenowych przez prywatne grunty.
Wyrok zapadł w sprawie ujawniającej narastający problem korzystania z pojazdów terenowych w regionie. Stanisław G. został również zobowiązany do zapłaty 11 tysięcy złotych nawiązki na rzecz pokrzywdzonego Tomasza Guta oraz pokrycia kosztów sądowych.
Sędzia Marek Marchalewicz w uzasadnieniu wyroku stwierdził, że Stanisław G. celowo zaatakował Tomasza Guta, dwukrotnie używając noża. Oskarżony znajdował się pod wpływem alkoholu, miał 1,9 promila we krwi, co zdaniem sądu świadczy o rażącym lekceważeniu porządku prawnego. Właściciel wypożyczalni dopuścił się ataku na tle kłótni o przejazdy quadów przez prywatne działki, co naraziło pokrzywdzonego na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub poważnego uszczerbku na zdrowiu, powodując rany cięte przedramienia i dłoni. Sąd podkreślił, że wyłącznie szybka reakcja Tomasza Guta zapobiegła poważniejszym konsekwencjom.
Stanisław G. przyznał się do zarzucanych mu czynów. Jego sprawstwo zostało potwierdzone zeznaniami świadków oraz nagraniami z monitoringu. Oskarżony przybył na miejsce zdarzenia, mając przy sobie nóż, i podszedł do grupy osób, w której znajdował się pokrzywdzony, kierując pod jego adresem obraźliwe słowa i groźby śmierci.
Kontekst lokalnego konfliktu
Sprawa ataku nożem w Zakopanem stała się punktem zapalnym w szerszej dyskusji dotyczącej regulacji przejazdów pojazdami terenowymi. Problem, jak zauważył pokrzywdzony Tomasz Gut, dotyczy zarabiania przez wypożyczalnie na wykorzystywaniu prywatnej własności bez zgody właścicieli. Incydent ten przyczynił się do podjęcia działań przez lokalne samorządy Zakopanego, Kościeliska i Poronina, które wprowadziły regulacje ograniczające ruch quadów i innych pojazdów terenowych na prywatnych terenach.
Tomasz Gut wyraził satysfakcję z wyroku, ale jednocześnie podkreślił, że najważniejsze jest to, czy wpłynie on na przestrzeganie przepisów przez firmy organizujące przejazdy turystyczne. Zaznaczył, że problem nie dotyczy wyłącznie Podhala, ale jest zauważalny także w innych miejscowościach turystycznych w Polsce, gdzie właściciele gruntów zmagają się z nielegalnym korzystaniem z ich własności przez operatorów quadów.
Obrońca Stanisława G. zapowiedział analizę możliwości wniesienia apelacji po zapoznaniu się z pisemnym uzasadnieniem wyroku. Tymczasem pełnomocnik pokrzywdzonego rozważy wystąpienie z powództwem cywilnym przeciwko skazanemu.
Komentarze (4)
-
A
Aneta1971 · 2 miesiące temu
zastanawiam sie, po co w ogole to wszystko. przeciez mozna bylo dogadac sie normalnie bez nozy.
-
A
a po co · 2 miesiące temu
sąd dobrze ocenił sytuację, ale 7 miesięcy to mało. ta przemoc może prowadzić do tragedii, a kłótnie o quady, jak pokazuje ten przypadek, potrafią wymknąć się spod kontroli. warto zastanowić się nad edukacją, bo ludzie często nie potrafią rozwiązywać sporów w cywilizowany sposób.
-
R
Renata · 2 miesiące temu
ciekawe, co tam się wydarzyło. chociaż często konflikty o quady kończą się takimi dramatami
-
E
emeryt · 2 miesiące temu
Tego było trzeba, żeby uświadomić ludziom, że przemoc to nie rozwiązanie