Wyrok za wjechanie samochodem w małżeństwo pod toruńskim klubem
Sąd Okręgowy w Toruniu skazał Pawła W. na 11 lat pozbawienia wolności za celowe wjechanie samochodem w małżeństwo przed jednym z klubów sportowych. Mężczyzna, będąc pod wpływem alkoholu, spowodował ciężkie obrażenia u ofiar, które do dziś borykają się z konsekwencjami wypadku.
10 sierpnia 2026 roku Sąd Okręgowy w Toruniu wydał wyrok w sprawie Pawła W. Mężczyzna został skazany na 11 lat pozbawienia wolności za zdarzenia z 24 maja 2025 roku. Sąd zmienił kwalifikację czynu z usiłowania zabójstwa dwóch osób na usiłowanie i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
Paweł W. został również objęty pięcioletnim zakazem zbliżania się do poszkodowanych oraz zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych na ten sam okres. Dodatkowo, ma zapłacić 5 tysięcy złotych na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a także pokryć szkody wyrządzone w klubie. Sąd zdecydował, że karę będzie odbywał w systemie terapeutycznym, z uwagi na jego uzależnienie, między innymi od alkoholu.
Przebieg dramatycznych wydarzeń
Do zdarzenia doszło w maju ubiegłego roku przed klubem sportowym przy ulicy Kociewskiej w Toruniu. Paweł W. sprowokował kłótnię z Filipem S. wewnątrz lokalu, niszcząc komputer i kasę fiskalną. Po wyprowadzeniu go na zewnątrz doszło do szarpaniny. Mężczyźni wzajemnie uderzali się pięściami, po czym zostali rozdzieleni.
Paweł W., pozostając na placu przed klubem, wsiadł do swojego samochodu marki Skoda. Prokurator Izabela Oliver, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Toruniu, informowała, że świadkowie, w tym Filip S., próbowali mu przeszkodzić, widząc jego stan upojenia alkoholowego. Nie udało im się to, ponieważ Paweł W. zamknął się w pojeździe.
Następnie mężczyzna wycofał samochód, po czym, widząc Martę S. wychodzącą z lokalu i Filipa S. biegnącego w jej stronę, z impetem ruszył do przodu. Uderzył w małżeństwo stojące przy ścianie budynku, przygniatając ich, a następnie uderzył w jeden z zaparkowanych samochodów.
Ciężkie obrażenia i długa rehabilitacja
Według relacji prokuratury, mimo sprzeciwu obecnych osób, Paweł W. nie dał się zatrzymać. Gwałtownie wycofał samochód na środek placu, przeciągając Filipa S. za sobą, a następnie, dociskając jego ciało do ściany, wyjechał z obiektu.
Po zdarzeniu Paweł W. zadzwonił pod numer alarmowy, twierdząc, że został napadnięty w klubie i że dwie osoby zostały poszkodowane, gdy „weszły mu przed maskę”, gdy wyjeżdżał. Stwierdził, że uciekł z miejsca, ponieważ był atakowany.
W wyniku wypadku oboje małżonkowie doznali bardzo poważnych obrażeń. Filip S. ma uszkodzony kręgosłup i jest sparaliżowany od pasa w dół. Marta S. odniosła ciężkie urazy twarzoczaszki oraz kończyn dolnych. Oboje nadal borykają się z konsekwencjami wypadku i przechodzą rehabilitację, walcząc o powrót do sprawności.
Komentarze (6)
-
W
wkurzony · 3 tygodnie temu
Zgadzam się, że kara powinna być surowa, ale niech nie zapominają o leczeniu tych ludzi. W końcu nikt nie zasługuje na to, co się wydarzyło w tym przypadku. Warto by również skupić się na profilaktyce, a nie tylko na karaniu.
-
N
niedowiarek · 1 miesiąc temu
no cóż, sam sobie zrobił krzywdę, bo za kilka lat wyjdzie i co dalej? życie mu się na pewno nie ułoży
-
G
gość · 1 miesiąc temu
szkoda, że nie ma surowszych przepisów, bo może wtedy mniej takich wypadków by się zdarzało
-
O
obserwator · 1 miesiąc temu
Kaa w sam raz, nie ma przebaczenia dla takich osób.
-
I
i tyle · 1 miesiąc temu
przykro mi, ze wciąż takie rzeczy się zdarzają, a alkohol na drodze to prawdziwa tragedia.
-
P
podatnik · 1 miesiąc temu
A co z osobami które go do tego pchnęły jakoś nikt nie myśli o ich odpowiedzialności